Budowanie aktywności hipotetycznej Społeczności może wyglądać tak:
1. Subskrypcja.
Bardzo proszę hipotetyczną Społeczność o wpisywanie w komentarzach
adresów do swych stron, a ja i inni udamy się ich śladem, aby dokonać subskrybcji ich blogów. I będzie klawo, a nawet fenomenalnie.
Osobiście proszę o wpisywanie linków do wszystkich blogów własnych, a nie tylko do tych agregowanych. Chętnie pomogę naszym Autorom w kreowaniu ruchu na ich stronach i namawiam innych do tego samego. Warto to zrobić, aby strony całej społeczności nabrały znaczenia w sieci.
Oto mioje strony-blogi, z których mniej lub bardziej wybiórczo wklejam wpisy na witrynie Społeczności (linki otwierają się w nowej zakładce):
Blogiem agregowanym automatycznie w Społeczności jest:
Blog moich blogów – blog publicystyczny – też proszę o subskrybcję.
W ten prosty sposób i przy stosunkowo niewielkim wysiłku wszyscy będziemy dysponować stronami liczącymi się w blogosferze, co również wzmocni prestiż naszej wspólnej witryny dyskusyjnej (bo, że my jesteśmy mocni prestiżem Społęczności, to rzecz oczywista).
Do dzieła.
2. Namiętnie linkujemy do siebie.
Najpierw linkujemy – jeżeli przypadkowo tego jeszcze nie zrobiliśmy – do witryny Społeczności, gdyż jest to słuszne, moralne, sprawie
dliwe i nader korzystne dla wszystkich i każdego z osobna.
Tak zwane linki przychodzące czyli linki, które z zewnątrz prowadzą do naszej strony są łapczywie zbierane przez roboty Google i jako informacje przechowywane na użytek wyszukiwarki. Dlatego nie ma chyba nic bardziej rozkosznego jak linkować do siebie wzajemnie.
Każdy z nas pracowicie stworzy na wąskiej kolumnie własnej strony listę linków, prowadzących do stron reszty Koleżanek i Kolegów ze Społeczności i na razie może być zadowolony ze swego dzieła, ale nie na długo, gdyż czekają go kolejne etapy integracji, odkrywające coraz subtelniejsze, ale niezwykle proste spsoby pokazywania siebie w bezkresnej sieci.
I nie narzekajmy, że my mamy jeden skromny blog i nas dodać to jest małe piwko, a taki G. i W. mają ich sporo i przysparzają mnóstwo pracy. Sęk w tym, że owszem będziemy musieli dodać 5-7 linków, prowadzących do stron każdego z nich, ale zważmy, iż ci dwaj przystojni mężczyźni w różnym wieku dodadzą nasze pojedyncze linki do swoich 5-7 stron, a więc w ten prosty sposób każdy otrzyma od tych dwóch typków 10-14 linków zwrotnych. A oto przecież w tym całym przedsięwzięciu chodzi.
W wędrówce do zaprzyjaźnionych stron posłużmy się wykazem linków z komentarzy punktu 1.
Mam nadzieję, że nie skończyło się na moim dodaniu i subskrypcji, ale każdy z Was zrobił to w stosunku do wszystkich, powtarzam wszystkich ze Społeczności, którzy zgłosili linki.
Już czuję, że macie mnie dosyć, bowiem aplikuję wszystkim, nawet tym nie mającym swoich prywatnych blogów-stron (mam nadzieję, że właśnie usilnie starają się subskrybować witrynę Społeczności i nasze blogi oryginalne) sporo pracy. Nie macie racji bowiem w następnych etapach czeka nas znac
znie więcej radosnej pracy. Cóż, trzeba nieco popracować, aby uzyskać pozycję i prestiż.
Wierzcie mi, że to się bardzo opłaci.
3. Twitter, GMail i bystra sztuczka.
Powiedzmy, że panoszymy się już na witrynie Twitter, największej i międzynarodowej społeczności tego typu (mikro-blogowanie). Ale mamy polskie strony: Pinger, Flaker, Blip – znacznie mniejsze, ale warto na nich być, bo wystarczająco dużo użytkowników może tam na nas czekać.
Wypada więc założyć konto witryny głównej oraz indywidualne konta Społecznościowców i powiązać je linkami przyjaźni (zaliczyć do znajomych, przyjaciół, obserwujących, ulubionych itp)
Apeluję też, aby blogerzy, posiadający strony oryginalne skorzystali z narzędzi dotarczanych przez wyżej wspomniane witryny, to istotny krok dla celów integracyjnych.
A teraz GMail – potęga wśród usług pocztowych, ale nam adres taki jest potrzebny dla wielu innych celów. Zakładamy więc wszyscy bez wyjątku konto Google i mamy dostęp do usług typu Google Reader, Google Docs, AdSense, AdWords, Google Analytics i wielu innych dynksów. Szczegółowo omówimy te kwestie w odpowiednim momencie.
A teraz pokażę Wam niezwykle prostą i zmyślną sztuczkę z Google Reader (czytnik kanałów rss, do którego subskrybujemy np. blogi naszych przyjaciół), powiązanym z naszym adresem GMail.
Otóż prenumerujemy nasz własny blog do naszego własnego czytnika Google Reader i w ten oto inteligentny sposób wprowadzamy na trwałe naszą stronę do wyszukiwarki blogów Google, nie oglądając się na innych. I jesteśmy w środku. Proste, a jednocześnie działa.
Ujmijcie w dłonie internetowe łopaty i do roboty.
4. MyBlogLog i inne strony społecznościowe.
Pod każdym naszym wpisem na stronie Społeczności, tak jest na prawie wszystkich witrynach tego typu, widnieją ikonki najważniejszych stron

Twitter
społecznościowych. I właśnie na tych stronach (i nie tylko na tych) powinniśmy się zarejestrować i od razu tworzyć grupy przyjaciół, i efektywnie dodawać poszczególne wpisy, po ich przeczytaniu.
Miejmy świadomość, że wchodzimy na taką stronę – na przykład – grupą 20-30 osobową (a może większą?), a to jest już znacząca siła w wielotysięcznej zbiorowości użytkowników danej witryny web 2.0 (internet społcznościowy).Taka grupa może ukształtować swoją obecność w sposób tak sugestywny, że przyciągnie wielu innych, dotąd obcych użytkowników, powiększając własną “paczkę”.
Przede trzeaba poprosić adminów Społeczności, aby założyli konto i grupę Społęczności na MyBlogLog. Następnie pozostali, zarejestrują się i przyłączą się do tej grupy, promując też przy okazji swoje blogi, jak i witrynę macierzystą.
Na MyBlogLog istnieje bardzo dużo polskich grup, skupionych wokół znanych stron-blogów. Grupy te przyciągają – przy pomocy, oferowanych tam narzędzi – wielu innych, nowych czytelników, m. in. niżej podpisanego. Nowi będą mieli możność przystąpienia klikając w odpowiedni widget, umieszczony na naszej witrynie Społeczności oraz na naszych prywatnych blogach.
Zauważcie, że w ten oto sposób będziemy mieli silne społeczności na Twitterze, Flakerze, Blipie, Pingerze i MyBlogLog, stanowiące istotną moc
opiniotwórczą, choćby przez dostępne tam ocenianie i komentowanie siebie nawzajem, jak też innych. Trzydzieści plusów lub minusów i ew. komentarzy to bardzo znaczący oręż.
Szarpnijmy się jeszcze na tym etapie na cztery polskie witryny społecznościowe, a mianowicie na Elefantę, Linkologię, Wykop i Spis. Resztę stron i strony anglojęzyczne (niezwykle istotne (jak StumbleUpon czy Digg lub Technorati) zostawmy na nieco później. Nie wszyscy bowiem dysponują lengłydżem i wejście tam pewnie powinno odbyć się z asystą).
Zdaję sobie doskonale sprawę, że to, co proponuję wymaga trochę pracy. Wielu jednak użytkowników Społeczności narzeka na bezruch i wyraża tęsknotę za rozwojem, za czynem, który zaspokoiłby ich aspiracje. I to jest właśnie taki czyn, odwołujący się do realnych możliwości tu i teraz. Mamy falangę utalentowanych autorów wpisów, naszych publicystów, no to wyjdźmy z tą falangą w sieć. Bycie opiniotwórczym to wielki skarb, ale trzeba nań zapracować. A później będziemy już tylko pisać i oceniać. I święto.
Może trochę plików pdf i innych na zbliżone tematy do ściągnięcia:
-
-
-
-
-
-
Moje fotoblogi:
1. Photo-NETART Forte
2. KOmiksoMEDIA
Zobacz, subskrybuj
Tags: adsense, adwords, blip, blogowanie, digg, elefanta, flaker, gmail, google, google analytics, google docs, linki, linkologia, linkować, mybloglog, pinger, reader, spis, spolecznosc, stumble upon, subskrypcja, technorati, twitter, web 2.0, wykop