Długo grymasiłem, wybierając swój magazyn na serwerze, aby trzymać tam mnóstwo różnego rodzaju plików i móc łatwo nimi gospodarować, posyłając je na właściwe strony lub przeklejając kody w odpowiednie miejsca moich blogów. W rezultacie posiadam jakąś trudno obliczalną ilość kont w serwisach hostujących pliki.. Nie będę ich wszystkich przytaczał, bo cały post przypominałby spory fragment książki telefonicznej. Zresztą nie wykluczam wspomnienia w przyszłości niektórych z owych serwisów i opisania ich w szczegółach.
Aż natrafiłem na Przeklej i zaskoczyła mnie znacznie większa szybkość uploadu niż w znanych i renomowanych hostingach. Pliki pomykają na serwerek, aż miło i granatowieją świeżutkimi linkami plików, zorganizowanych przez nas w foldery, nader smakowicie. Nic tylko używać. Przeklej.pl daje nam funkcję wysłania pliku mailem, ściągnięcia go na dysk komputera oraz wklejenia niezbyt może efektownego, ale czytelnego banera na naszą stronę (uczyniłem to, spójrzcie na sam dół tej strony jak wygląda opisane rozwiązanie webmasterskie.
Warto by dodać jeszcze funkcje sprawniejszego organizowania drzewka folderów i pozwolić na tworzenie podfolderów czyli uruchomić pełne zaplecze operacyjne na serwerze. Jednocześnie rozumiem, że podstawowym walorem funkcjonalnym Przeklej ma być właśnie przeklejanie czyli upowszechnianie folderów na stronach użytkowników, a to usługodawca nam zapewnia całkowicie za darmo i bez ograniczeń.
No, a teraz wyższa półka serwisów magazynujących pliki i BoxNet (pisałem o nim dawno temu w tym artykule).
Tu za darmo mamy 1 Gb przestrzeni, co dla namiętnych zbieraczy muzyki i klipów wideo jest ofertą tylko na początek. Osobiście posiadam tam 5 Gb, za co bulę miesięcznie 8 dolarów z groszami. Dlaczego więc – zapytacie – autor wtrynia nam ten Box, kiedy tyle jest bezpłatnych hostingów, których właściciele z oskomą wyglądają nowych klientów???
Bowiem ten autor tak ma, że lubi solidne oferty, a poza tym nie cierpi, kiedy mu ktoś co miesiąc zawraca głowę, że musi się koniecznie zalogować, gdyż w przeciwnym wypadku jego zbiór szlag jasny trafi. Poza tym clou całej zabawy z tym serwisem są usługi zwane wdzięcznie “Open Box”, część ich panelu pokazujemy na poniższym zrzucie:
Dzięki temu rozwiązaniu jesteśmy w stanie wysyłać nasze pliki w kilkanaście miejsc w sieci: na blogi (WordPress.com, LiveJournal i Blogger), do Twittera, Picnic czy do wieloczynnościowego edytora online Zoho oraz do wielu więcej miejsc. I to jest bomba i rozkosz zarówno dla sieciowych baronów, jak też dla początkujących zapaleńców, pragnących rozwijać swe przedsięwzięcia.
Możemy też wkleić na naszą stronę zręczny widget, prezentujący nasze zmagazynowane foldery, tak np. jak wygląda poniżej:
Powyżej zapiałem na cześć Przeklej i Box, a o słynnym naszym Chomiku ani dudu. I co z takim autorem zrobić, nic tylko surowo osądzić i przemielić na mączkę.
No jasne, że Chomik, z Chomikiem, w Chomiku będziemy chomikować pliki na całego za darmo lub (jeśli mamy kaprysik i kilka złotych) płatnie. Chomik bowiem jest szalenie łatwy w użyciu i właściwie należy to sprawdzić, bowiem pisanie o tym jest trudniejsze niż praktyczne działanie. Naprawdę.
Nazywamy swojego chomika mniej lub bardziej fantazyjnie (np. FikuPliku – to mój chomik) i mamy swoje miejsce do ładowania plików na serwer w wielkim porządku (tworzymy foldery i podfoldery w dowolnej ilości i ewentualnie, co jest pożyteczne, opisujemy je, aby inni wiedzieli czy ściągnąć, czy nie). A co równie ważne jako zarejestrowani użytkownicy mamy swobodny dostęp do zapasów zgromadzonych przez tysiące ludzi. Bardzo zręczna wyszukiwarka pozwoli nam na dotarcie do upragnionych dokumentów, filmów video czy zdjęć. Po prostu raj dla poszukiwaczy.
Bardzo wygodnym rozwiązaniem jest umożliwienie obejrzenia video lub zdjęć na serwerze przed podjęciem decyzji o ściągnięciu. Potwierdza to moje przekonanie o nad wyraz wygodnym urządzeniu owego przedsięwzięcia.
Mimo, że dodawanie plików przez przeglądarkę bezpośrednio na serwer jest szybkie i bezproblemowe, to serwis postanowił nam jeszcze bardziej ułatwić tę czynność, proponując zainstalowanie i używanie niewielkiego programu ChomikBox. Oto, co jego twórcy piszą o możliwościach tego programu na stronie z najnowszymi informacjami:
Nowy ChomikBox! Tak, jak dotąd, wysyła pliki na Twojego Chomika, ale ma też wiele nowych funkcji:
Odtwarza muzykę prosto z Twojego Chomika – bez konieczności ściągania jej na dysk. Sprawdźcie, jak łatwo można teraz tworzyć playlisty i odtwarzać muzykę w czasie przeglądania innych Chomików.
Robi zrzuty ekranu dla znajomych – w kilka kliknięć możecie zrobić zrzut części ekranu i przesłać na swojego Chomika, by pokazać znajomym coś ciekawego.
Umożliwia dodawanie, usuwawnie i edycję folderów.
Super wygląda Nowy ChomikBox żyje na Twoim pulpicie wykonując wiele chomiczych czynności – zobaczcie, jakie to sympatyczne zwierzątko! Oczywiście, jeśli ktoś woli dyskretniejsze rozwiązania, w opcjach programu można przywrócić dawny wygląd ChomikBoxa.
Poza wszystkimi cechami serwisu Chomik wydaje mi się bardzo interesującym zjawiskiem społecznościowym. Niby inne tego typu witryny mają swoje communities, ale ta na Chomiku zaskoczyła mnie swoją aktywnością i ruchliwością, a w szczególności ciekawymi zbiorami plików.
Tylko uważajcie na prawa autorskie, pamiętajcie, że np. u nas wygasają dopiero po 70 latach po śmierci autora. Jest to – oczywiście – czysty idiotyzm (aby gromada darmozjadów tuczyła się po śmierci zdolnego członka swojej rodziny), ale jest. Pewnie domyślacie się, że górną akceptowaną przeze mnie granicą obowiązywania ochrony autorskiej byłby okres życia samego twórcy dzieła. I szlus. Ale jest inaczej i musimy się tego trzymać, bo nam wkropią jakieś grzywny i inne kary.
A jeśli już mamy konto na Chomiku i wgrane tam interesujące pliki, to zaprośmy gości do odwiedzin w taki oto sposób:
Flickr jest wyjątkowo udaną witryną fotograficzno-społecznościową. Pisałem o tym, zachwalając narzędzia dla autorów blogów, oferowane przez tę witrynę we wpisie “Blogowanie z Flickr.com“.
Jest niezwykle starannie dopracowany i gdy na tę witrynę natrafiłem zostałem na niej na stałe (nie porzucając Photobucket), a nawet zafundowałem sobie konto Pro, które pozwala na formowanie nieskończonej ilości serii zdjęć (sets) i kilka innych rzeczy. Ale większość owych, cudów jest dostępna w wersji bezpłatnej i to właściwie czyni Flickr bezkonkurencyjnym.
Jako zawzięty bloger i użytkownik Web 2.0 zwracam szczególną uwagę na narzędzia mogące służyć autorom blogów i stron www, czemu zresztą poświęcam cały Mental Express. Szczególnie
fascynuje mnie – moim zdaniem – największa zdobycz internetu
społecznościowego, a mianowicie tzw. połączenia krzyżowe (cross
connections) i tu Flickr okazuje się bezcenny. Pozwala nam nie tylko dodać do swojego konta nasze blogi, ale także skonfigurować wygląd postów (font, layout), co czyni pracę fotoblogera lekką i przyjemną (patrz Photo-Netart i KOmiksoMEDIA).
Mamy też możliwość akcji na wszystkich zgromadzonych na Flikcr (nie tylko naszych) fotografiach (możemy np. dodać je do naszych grup, możemy wysłać je na blog, możemy ściągnąć w
wybranym formacie itd, itp). Mamy też do dyspozycji bardzo ciekawe statystyki, dotyczące naszych zbiorów. I wiele innych funkcji.
Grupy Flickr, to wielkie i odrębne zjawisko, pokazujące jak
nieograniczona jest wyobraźnia artystów (nie waham się tak nazwać znaczną część użytkowników). Wymienię niektóre z tych, do których sam należę:
Powyższy wykaz nie oddaje nawet częściowo bogactwa dorobku
użytkowników Flickr. Naprawdę warto znaleźć się w tym towarzystwie ze swoimi fotografiami. Ja na Flickr
Tyle pisałem o swoiej fascynacji cross connections, że musiałem wypróbowć kolejne, napotkane rozwiązanie, pozwalające posłać wiadomość z Blogs.com prosto na własny blog. A to, że jest to informacja o Madonnie, wybierającej się w kolejną turę po świecie wydaje się całkowitym przypadkiem. Proszę jednak unikać wysyłania tekstu polskiego z Blogs.com, bowiem będziemy sie musieli napracować przy poprawianiu tzw. polskich literek. A swoja droga warto chyba swój lub czyjś blog wyróżnić zamieszczeniem na tej witrynie.
Witrynę fotograficzną Flickr.com znają miliony użytkowników i nie trzeba zapewne jej przedstawiać. Już kwilący osesek, jeśli powie mu się bardzo wyraźnie: “fotografia” ( wyraźnie, powtarzam, bowiem nie można uczyć dziecka seplenienia) odpowie – może nieco nieporadnie , puszczając bańki ze ślinki – “ffffllllllllliiiiiiiii…”. I już wiemy, że szkrab ukochany ma na myśli słynny Flickr, gdyż w lot odgadujemy sercem przepełnionym miłością, co maleństwo chciało nam przekazać. Otóż, proszę blogerów, nam wszystkim przyda się ta witryna, gdyż jej założyciele pokazują nam nad każdym naszym i cudzym zdjęciem sporych rozmiarów pasek menu, który pozwala nam pomanipulować pracami, dodać napisy, uporządkować je, umieszczając w seriach fotograficznych i w grupach Flickr (o ile do takowych należymy, a warto), a nawet pozwalając nasze obrazki – w przypływie złości – usunąc na wieki.Ale nas – autorów stron i blogów – najbardziej ekscytuje przycisk z kuszącym napisem “Blog This”.
Jeśli zdjęcie nam się szczególnie spodoba i chcemy go umieścić na którymś z naszych licznych przecież blogów, klikamy i ukazuje nam się lista z tytułami naszych stron. Zdecydowanym ruchem naciskamy wybrany tytuł i ładuje nam się strona ze zdjęciem, z miejscem na post i jego tytuł. Podoba mi się, że w przeciwieństwie np. do (świetnego zresztą) Photobucket.com oferowana jest nam możliwość posyłania prawie pełnego postu, który można uprzednio w ustawieniach formatować i wybrać jego układ (layout).
Nie ma jednak co się oszukiwać – nie wymigamy się od wejścia do panelu administracyjnego blogu i edytowania posta, aby dodać np. słowa kluczowe i linki. Niemniej uważam owe funkcje kontaktowania się z moimi stronami z innych witryn (cross connections – połączenia krzyżowe) za fundamentalną zdobycz Web 2.0 i notorycznie z tej funkcjonalności korzystam.
Piszę z bardzo zręcznego w użyciu edytoraZoundry Raven.
Wpis ilustrują zrzuty programu z otwartym edytorem tekstu oraz obraz strony autora tego narzędzia. Bardzo sprawnie konfiguruje się konta, na których trzymamy blogi, program ściąga wszelkie dane, a także możemy, ale nie musimy dodać do opcji nasz domyślny szablon bloga ze wszystkimi elementami.
Rzecz to oczywista, że wpis taki – jak w każdym porządnym edytorze – może zawierać ilustrację i linki. Obrazki są ładowane na serwer razem z wpisem automatycznie, nie musimy się więc martwić, że po posłaniu na stronę tekstu, zamiast jego ilustracji ukaże się pusta ramka. Ważne dla blogerów, którym zależy na funkcjonowaniu w obrocie z witrynami społecznościowymi wydaje sie umieszczenie w opcjach programu sporej listy takich stron z możliwością zanaczenia, aby nowy post był do nich dodawany (nie tylko zresztą post, ale i tagi, co jest istotne dla wyszukiwarek).
Teraz sprawdzę jak ta, ubarwiona zrzutami notka ulokuje się na Mental Express i ewentualnie w podsumowaniu testowania edytorów blogów będę polecał Zoundry Reven.
I’m gonna write a post about VOX.com on my blog Mental Express. That’s why I wish to invite all of Web 2.0 lovers to look at that blog. Vox.com is a nice solution for amateurs of social networking and smart cross connections. I could be quite satisfied, if Vox Team let the bloggers insert scripts as…
No i właśnie piszę, korzystając z połączeń krzyżowych. Vox.com to nader ciekawa witryna dla amatorów blogów, zafascynowanych Web 2.0 i oferowanymi przez internet społecznościow narzędziami bloggerskimi. Komponując post możemy korzystać z bezpośredniego połączenia ze stronami, na których trzymamy swoje zdjęcia, klipy wideo lub muzykę. Klikamy i żądany plik pięknie wpasuje się w nasz wpis. Jeśli odczuwamy niedosyt “uspołecznienia” naszego dzieła, wykorzytujemy funkcję wysłąnia notki na inny blog, albo powiadomienia użytkowników stron społecznościowych (Digg, Reddit itp).Tak więc nasza wena twórcza zostaje nagrodzona w miarę szerokim odbiorem. Nie ograniczamy się więc do biernego oczekiwania na Szanownych Czytelników. I o to właśnie chodzi w internecie społecznościowym i za to kocham Web 2.0.
read moredigg story
Paradise of fantastic and sexy female muscles. Muscular women have milions fans and we should appreciate it. It is possible we can watch born and growth of something like a future sex or developing of a new popular vision of sex and sex imagination. Look at this and comment, please.I jeszcze jeden wpis luźno związany z Web 2.0 (ale jednak), polecający blog VidAttack, videoblog, prezentujący muskularne panie, jako wzorzec estetyki popularnej, a może nawet przedstawiający wizję seksu przyszłości (i to bardzo bliskiej). read more | digg story
By the way: Paris Hilton’s Videos – Search results. Take it easy… .
Wyniki wyszukiwania w Google Video hasła “Paris Hilton” mają wprawdzie trochę wspólnego z zagadnieniami Web 2.0 czyli z tematem tego bloga, ale jednak – powiedzmy sobie szczerze – znalazły się tu nader przypadkowo. Nie miejcie do mnie pretensji – tak wyszło.
Naprawdę, słowo daję warto zainteresować się witryną Box.net jeśli pragnie się składziku dla swoich plików, przeznaczonych w dalszej lub bliższej przyszłości do wykorzystania na własnych stronach lub blogach.
Upload plików z komputera przebiega nad wyraz sprawnie bez niespodzianek w rodzaju nagłego zatrzymania akcji np. pod koniec ładowania pliku na serwer. To szczególnie denerwujące momenty, mające nazbyt często miejsce na stronach Web 2.0 o niezbyt wydolnej konstrukcji.
Pięknie uporządkowane zbiory cieszą nasze oczy, a poza tym tkwią w gotowości do umieszczenia ich w naszych miejscach sieciowych. Możemy na przykład skroić zgrabny post do bloga, posiadanego na Blogger.com, LiveJournal lub WordPress.com. Oferowany nam też jest kod typu “embed”, abyśmy mogli ręcznie wkleić go tam, gdzie nam się żywnie podoba.
Możemy też podłączyć nasz magazyn do witryn, zastępujących nam programy edytorskie i obsługujące nasze dokumenty: Scribd, ThinkFree, a jeśli mamy taką fantazję, aby sobie pofaksować to proszę – łączymy się z EFax i jesteśmy kryci, syci i zadowoleni jak klienci fryzjera z Łosic. Znajdziemy na Box.net kilka innych funkcji. Warto sprawdzić ów magazyn z szerokim wyjściem na internet społecznościowy.
My sweet Mashable again: “With the launch this week of online image “pimping” tool Graphita, we thought it was a good time to look at some of the more interesting players in this market. Below: 6 good ones compared.”I znowu czytamy wpis, porównujący sześć edytorów graficznych, oferowanych przez Najjaśniejszą Sieć, opisanych przez nieoceniony Mashable. Edytory graficzne on-line są nader przydatnym narzędziem dla autorów blogów. Zwłaszcza, że niektóre z nich pozwalają poprawione odpowiednio zdjęcia przesyłać prosto na swoje strony. Oto walor Web 2.0.